Koniec PyrCastera...
No i stało się, oficjalnie PyrCaster przechodzi do historii i zeszłoroczna edycja staje się automatycznie ostatnią:
Z jednej strony przykro, bo zjeżdżali tam fajni ludzie, zaś impreza mimo różnych obiekcji była zwykle udana. Z drugiej strony - podcasty, zwłaszcza te klasyczne, mówione, znów stają się niszą. Zarabia się na videocastach czy jak tam się to fachowo obecnie nazywa. Czyli trzeba studia, kamer, postprodukcji, makijażu - tego wymaga widz. A że PyrCaster był od początku nastawiony na zgłębianie możliwości monetyzacji, to jego istnienie jako impreza dla "opowiadaczy radiowych" straciło rację bytu - nie przestawił się w porę na bycie imprezą dla influencerów i youtuberów...
Szkoda - ale dobre wspomnienia pozostaną!

Komentarze
Prześlij komentarz