Dalsze adaptacje akustyczne
Czekało mnie niedawno nagrywanie wokalistki (sic!), więc postanowiłem ostatnim rzutem na taśmę poprawić adaptację akustyczną w domowym studio. Nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Adaptacja sprowadziła się do trzech rzeczy: zbudowania dwóch paneli oraz wymyślenia jakiegoś "ustroju" na drzwi, które są już jedną z ostatnich twardych powierzchni w pokoju. Zacząłem od paneli, bo to już znałem i wiedziałem, co zrobić. Panele dwa Panele wprawdzie wykonałem dwa, ale za to zupełnie inne. Pierwszy z nich powędrował na ścianę, zabezpieczając ostatni jej fragment. Jedyny problem był z tym, że musiałem wykonać ścięty narożnik (bo mam pokój z ukośną ścianą) - i, niestety, właśnie ten element zawaliłem. I to wcale nie dlatego, że nie potrafiłem przymocować desek albo dociąć wełny - od strony wykonawczej nie było najmniejszego problemu. Problem za to miałem z pomyślunkiem. Zamiast bowiem ZMIERZYĆ kąt pochylenia ściany, na oko oceniłem, że ma 45 o i tak też przygotowałem pa...