[K] PSound Gran Coda

Na ten instrument zasadzałem się swego czasu, ale trochę wystraszyłem się małej objętości (10GB) i pracy w UVI Workstation - to było w czasach, gdy jedynym dostępnym mi fortepianem dla playera UVI był Model D (nie mylić z Modern D), czyli fortepian mocno przeciętny, przynajmniej z dzisiejszej mojej perspektywy. Eksplorowałem zatem inne rejony rynku wirtualnych fortepianów, ale koniec końców wróciłem do Gran Coda. Jako użytkownik świetnych Modern D i Ravenscrofta 275 od VI LABS i dobrego Acousticsamples C7 Grand wyzbyłem się uprzedzeń - wszystkie te fortepiany są względnie małe objętościowo, ale brzmią bardzo przyzwoicie. Może tak będzie i z Gran Coda?

Fazioli, ale nie F308

Od razu też uprzedzam, to nie jest "królewski" model F308, ale "zaledwie" F278, czyli model nieco mniejszy, co nie zmienia faktu, że jest to również potężny fortepian koncertowy, w niczym nie ustępujący Steinwayom D czy Yamahom C7.

Interfejs instrumentu jest bardzo ascetyczny

Odnieść się za to muszę do głównego sloganu reklamowego: "The only Fazioli Virtual Instrument Authorized by FAZIOLI!". Była to prawda parę lat temu, ale przestała nią być w momencie, gdy Vienna Symphonic Library przygotowała swoją wersję Synchron Fazioli F308. Nie tylko, że wersja ta jest zatwierdzona przez Fazioli, ale jest to prawdopodobnie jedyny fortepian wirtualny, któremu producent pozwolił zachować oryginalną nazwę i symbol, co też ma swoją wymowę. Gran Coda - jeśli nie wczytamy się w opis - nie kojarzy się w ogóle z modelami firmy Fazioli (chociaż oczywiście sam włoski termin oznacza fortepian koncertowy).

Warto wspomnieć może tylko, że materiał biblioteki został nagrany w studio "Fazioli Concert Hall", za pomocą fortepianu przygotowanego przez techników Fazioli, zaś efekt końcowy faktycznie został przetestowany i zatwierdzony przez przedstawicieli firmy.

Szczegóły techniczne - mało znane

Producent za wszelką cenę nie chciał nas turbować poznawaniem szczegółów technicznych, dlatego dowiemy się tylko tego, że materiał biblioteki został przygotowany w formacie 24 bit i 48kHz, zajmuje na dysku 10GB i oferuje do 14 warstw dynamiki. Mamy nagraną warstwę sympathetic resonance z możliwością regulacji, podobnie możemy regulować głośność próbek zwolnienia klawisza (release samples). No i na koniec możemy regulować głośność pedałów. Z dodatków mamy do dyspozycji bardzo prosty pogłos i trzypasmowy korektor. Długo szukałem czegoś, co producent nazywa Dynamic curve control, bo spodziewałem się właśnie jakiejś krzywej reakcji (velocity curve), którą oferuje większość bibliotek. Tutaj sprowadzono rzecz do suwaka Dynamic response, przesuwanie którego w prawo powoduje zwiększanie zakresu dynamicznego.

I to byłoby na tyle - niczego więcej w tym instrumencie nie wyregulujemy. Nie ma kontroli polifonii, half-pedalingu, krzywej reakcji na pracę klawiatury ani możliwości mieszania trzech dostępnych miksów mikrofonowych: Close, Side i Binaural. Miksy są dostępne wyłącznie jako osobne instancje instrumentu i możemy co najwyżej próbować miksować je na poziomie DAW.

Trzy dostępne miksy

Osobiście najbardziej brakowało mi większej kontroli nad dynamiką. Suwak Dynamic response, nawet przesunięty maksymalnie w prawo, nie daje takiego zakresu, do jakiego przyzwyczaiłem się przez miesiące testowania fortepianów. Dobrze to zresztą słychać w przykładach, inne fortepiany na tych samych plikach MIDI potrafią grać z jednej strony subtelniej, a z drugiej - mocniej.

Oto pełna konfiguracja Gran Coda

Przykłady

A skoro o przykładach dźwiękowych mowa, to porównywałem Gran Coda z wieloma modelami, choć przede wszystkim były to porównania z innymi dostępnymi mi fortepianami Fazioli. Podstawowym odniesieniem był Gran Concerto 278 z pakietu IK Multimedia Pianoverse:

Gran Coda Close


Pianoverse Gran Concerto 278

Tu ciekawostka - to, że w przypadku Pianoverse mamy do czynienia z Fazioli F278 wiemy po pierwsze z kształtu fortepianu, po drugie z padającej w jego opisie nazwy włoskiego miasta Sacile (tam mieści się siedziba i fabryka Fazioli) i numeru. Śmieszna sprawa, numer ten w samej nazwie jest poprawny, ale w opisie został... przekręcony do postaci 728.

Nie mogłem sobie odpuścić, rzecz jasna, porównania do F308, bo skoro już się mierzyć z najlepszymi, to dlaczego nie posłuchać Gran Coda w starciu z Vienna Symphonic Library Synchron Fazioli F308?

Gran Coda Side


VSL Synchron Fazioli F308 Room-Mix

Dwa powyższe nagrania pozbawione są zewnętrznego pogłosu (a także pogłosów wbudowanych). Grają wyłącznie przygotowane przez producentów miksy mikrofonowe.

A dla przyjemności proponuję posłuchać Roberta Schumanna:

Gran Coda gra dla przyjemności

Z testów praktycznych wyniosłem dwa wnioski - fortepian gra bardzo ładnie, nie słyszałem żadnych problemów z próbkami czy ich obróbką. Drugi wniosek - mimo wszystko trochę brakuje dynamiki czy może inaczej - brakuje większej kontroli nad dynamiką od strony konfiguracyjnej. Nie zawsze mamy czas czy ochotę przerabiać gotowe dane MIDI (jeśli pracujemy w ten sposób) lub nie zawsze możemy dopasować krzywą sterownika (klawiatury), by grało się komfortowo. Mam tu na myśli przede wszystkim klasykę, bo w popie czy jazzie akurat proponowany w Gran Coda stopień kontroli prawdopodobnie będzie wystarczający.

Podsumowanie

Gran Coda to bardzo przyjemny instrument, szczególnie dla osób chcących go wykorzystać w szeroko rozumianej muzyce rozrywkowej. Tu do brzmienia nie można się przyczepić, dostępne regulacje są wystarczające, a mała wymagana przestrzeń dyskowa i niewielkie wymagania sprzętowe są ewidentnymi zaletami. Jeśli ktoś ceni sobie etykietki i fakt, że biblioteka ma autoryzację Fazioli i ma do wydania zbędne 200 euro, narzekać nie powinien.

Natomiast osoby celujące w nagrania klasyczne, szukające możliwości pełnego dopasowania instrumentu do swoich specyficznych wymagań czy sprzętu, powinny poszukać gdzie indziej. Za cenę Gran Coda można kupić - w mojej opinii - lepsze fortepiany. Chyba że ktoś koniecznie musi mieć Fazioli i koniec - ale nawet wówczas warto sprawdzić Pianoverse Gran Concerto 278, który wcale nie brzmi dużo gorzej. Albo przynajmniej poczekać na przecenę, bo "ajaj" podpowiedział mi, że od 2025 roku firma PSound coraz częściej oferuje okresowe obniżki nawet o 100 euro.

Komentarze

  1. Drogi Panie - jak tak dalej pójdzie to nie będzie już co (w kwestii wirtualnych fortepianów) testować. 😊
    Posiadam ten fortepian (usłyszałem o nim w jednym z Pana postów, gdzie także była mowa o fortepianach firmy Fazioli) i również jestem zmuszony przyznać, iż przegrywa z VSL (obydwoma modelami), a nawet - zarówno pod względem brzmieniowym jak i dynamicznym - z Wavesfactory Mercury jak i Waves Grand Rhapsody Piano, choć w obydwu powyższych przypadkach mamy do czynienia z modelami F228.
    Z tym, że pragnę stanowczo podkreślić, iż jest to moja osobista, subiektywna opinia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach pomyśleć, że na publikację czeka jeszcze 6 artykułów o fortepianach, w tym aż dwa Fazioli... Ale rzeczywiście, to już za dużo i obiecuję poprawę :) Zastanawiam się za to, czy nie nagrać drugiej "składanki", bo się tych nowych uzbierało i nie mają swojej reprezentacji... To może na urlopie.
      A co do Gran Coda, to niby człowiek wiedział, ale się jednak łudził. Nie jest to zły instrument, natomiast nie jest z pewnością wybitny i są na rynku lepsze propozycje.

      Usuń
  2. Jest wręcz przeciwnie - cała seria dotycząca testów wirtualnych fortepianów jest wręcz genialna i na próżno szukać w zasobach światowego internetu tego typu artykułów na tak wysokim poziomie, nie mówiąc i nie wspominając już nawet o porównaniach za pomocą plików audio. Należy się olbrzymi szacunek za tak gigantyczną pracę i najwyższej klasy merytorykę.
    Po cichutku liczę na podobne testy dotyczące innych instrumentów (w szczególności moich ulubionych organów Hammonda 🙂).

    A tak przy okazji, jeśli mogę zapytać - miał Pan już sposobność dokonania aktualizacji fortepianów od VSL? Czy ta usprawniona (lub dodana) funkcja sympathetic resonanse ma jakiekolwiek przełożenie na poprawę ogólnego brzmienia i czy da się wychwycić różnice w konkretnych kompozycjach zapisanych w plikach MIDI?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na organach Hammonda nie znam się kompletnie, używam tylko gotowców, jeśli muszę zrobić coś "hammondowego", bo mi pasuje do klimatu. Więc chociaż trochę róznych organów tego typu mam, to kompletnie nie czuję się kompetentny w temacie... Oczywiście, "nigdy nie mówi nigdy", ale szanse są raczej niewielkie, za to chętnie bym sam coś poczytał. Jakąś bazę z klasycznych organów mam, w "hammondach" wydaje się to podobne (rejestry, łączenia itp.)

      Co do sympathethic resonance, to owszem, jest to słyszalne (w sensie sam rezonans), polecam bardzo ciekawy filmik Guya Bacosa: https://www.youtube.com/watch?v=C8OZTehVxcc
      Trudno mi powiedzieć, czy jest coś lepiej, bo nigdy nie ustawiałem rezonansu wysoko, zywkle w granicach -3 do 0dB, takie brzmienie mi odpowiadało; na moje ucho po aktualizacji niewiele się zmieniło, ale może poprawa jest słyszalna wyraźniej przy bardziej ekstremalnych nastawach? W każdym razie nie jest gorzej, a że aktualizacja za darmo, to nie ma co roztrząsać ;)

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję za komentarz.
    Do brzmienia organów Hammonda mam olbrzymią słabość, szczególnie w wykonaniu Jona Lorda i Keith'a Emersona. Porównanie różnych wtyczek byłoby o tyle ciekawe, albowiem - tak jak w przypadku fortepianów - mamy do czynienia zarówno z modelowaniem fizycznym (IK Multimedia bx3, Cherry Audio Blue3, GSI VB3-II, Arturia B-3 V) jak i instrumentami samplowanymi (m.in. NI Vintage Organs, 8dio Studio Vintage Hammond Organ, Acousticsamples B-5 V3).

    Czekam zatem z niecierpliwością na kolejne testy programowych fortepianów. 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz