Co wynikło z testów fortepianów?

Wprawdzie prywatny ranking bibliotek fortepianowych już publikowałem, ale chciałbym jeszcze dodać parę słów na temat rzeczy, których się podczas testów nauczyłem, a których nie byłem jeszcze parę miesięcy temu świadomy. Może komuś da to do myślenia albo po prostu się przyda w wyborze czy konfigurowaniu instrumentu.

Klawiatura a biblioteka

Jeśli ktoś gra, nie trzeba mu tłumaczyć, że współpraca danej biblioteki z konkretną klawiaturą to sprawa kluczowa. Ja na ogół używam Arturii KeyLab 61 Mk2, która jest bardzo solidnym sterownikiem, z obsługą after-touch. Jest dość "miękka", więc nie trzeba przykładać dużej siły. Natomiast do gry konkretnie brzmieniem fortepianu zwykle używam Korga SP-250, który może nie ma genialnej klawiatury, jednak jest to już klawiatura ważona i w miarę ciężka, dająca jakiś tam przedsmak gry na prawdziwym instrumencie. Na moje amatorskie potrzeby jest to klawiatura w zupełności wystarczająca.

Rzecz w tym, że przystępując do gry, dobrze jest dopasować reakcję instrumentu na pracę naszej klawiatury - najczęściej robi się to ręcznie, modyfikując krzywą velocity. Taką funkcję ma większość wirtualnych fortepianów. Niektóre - na przykład Pianoteq - ma wręcz funkcję kalibracji, czyli po prostu możemy zagrać w odpowiedni sposób, informując instrument, jak gramy pianissimo, a jak fortissimo, to samo z podłączonymi pedałami.

A propos pedałów, naprawdę warto korzystać z instrumentu wspierającego tzw. half-pedaling, czyli reagujący na siłę naciśnięcia pedałów, a nie tylko na to, czy nacisk jest lub go nie ma. Warto w ogóle sprawdzić, czy pedały, których używamy, mają taki typ pracy, bo prostsze modele mogą nas pod tym względem ograniczać.

Drugą sprawą jest latencja - czyli szybkość, z jaką po naciśnięciu klawisza słyszymy dźwięk. Latencja zależy nie tylko od biblioteki, ale także od mocy obliczeniowej komputera oraz konfiguracji programu DAW (jeśli to w jego wnętrzu gramy). Do gry dla przyjemności polecam zdecydowanie wersje standalone - część bibliotek dostarcza takie rozwiązania, a biblioteki dla samplera Kontakt mają to załatwione z marszu, bo Kontakt daje się uruchomić poza DAW. Takie granie standalone z reguły redukuje narzuty na jakieś dodatkowe przetwarzanie w DAW, więc dla szybkości reakcji jest dość istotne.

Sprawę latencji traktuję tu nieco po macoszemu, bo zależy ona także od interfejsu audio, a konkretnie jakości jego sterowników i ustawień bufora, ale zakładam, że ktoś zainteresowany zmianą czy zakupem biblioteki ma już raczej ten element rozpoznany i można traktować go jako "stałą" - zatem jedyną "zmienną" będzie w tym wypadku obecność lub brak dodatkowego przetwarzania przez program DAW, stąd zalecam do gry używanie wersji standalone.

Wielkość ma znaczenie

Dotknę teraz sprawy nieco dyskusyjnej - czy wielkość biblioteki ma znaczenie dla jakości dźwięku? I tak, i nie. Tak, bo im więcej rzeczy zsamplowano podczas produkcji instrumentu, tym w teorii brzmienie wierniejsze oryginałowi, a liczba próbek większa. Rzecz w tym, że nie zawsze działa to tak prosto, trzeba bowiem umieć nagrać próbki, a potem je odpowiednio obrobić i połączyć w sprawnie działający instrument. Zatem - jeśli producent wie, co robi i robi to dobrze, faktycznie rozmiar przekłada się i na jakość dźwięku, i na elastyczność samego instrumentu (np. różne ujęcia mikrofonowe pozwalają dopasować brzmienie do własnych potrzeb).

Nie jest to jednak jedyny wyróżnik jakości - mam w domowym studio biblioteki stosunkowo niewielkie, które brzmią wyśmienicie (np. oba fortepiany od VI LABS, czyli Modern D i Ravenscroft 275).

Nie można też zapominać o fortepianach modelowanych, gdzie całość albo część próbek została zastąpiona specjalnymi algorytmami. Już na początku roku zastanawiałem się, jak duże są jeszcze różnice w jakości brzmienia między fortepianami modelowanymi a samplowanymi. Wyniki były (z mojej perspektywy) jednoznaczne - umiejętnie użyty dobry fortepian modelowany jest już dzisiaj nie do odróżnienia od samplowanego, zwłaszcza w kontekście większej aranżacji, gdy nie gra solo.

Modelowanie zresztą nie musi obejmować całości wytwarzania dźwięku (jak jest w Pianoteq) - niektórzy producenci całkiem umiejętnie łączą sample i modele, tworząc interesujące hybrydy (Pianoverse czy Ivory 3, modelujący płynne przejścia między warstwami dynamiki). To także potrafi zredukować znacząco wielkość biblioteki (liczbę sampli), niekoniecznie powodując spadek jakości dźwięku.

A co w ogóle wpływa na rozmiar biblioteki? Przede wszystkim liczba warstw dynamiki i liczba próbek round-robin. Próbkowanie realnego fortepianu polega na odtwarzaniu każdego klawisza z rosnącą/malejącą siłą, żeby wiernie oddać brzmienie cichych i głośnych tonów (różnią się one bowiem nie tylko głośnością, ale też harmonicznymi, rezonansami, hałasami mechaniki itp.). Round-robin to z kolei próbki rejestrowane teoretycznie dla tej samej siły, jednak z uwagi na analogowość fizycznego fortepianu młoteczek nigdy dwa razy nie uderzy IDEALNIE równo i każdy kolejny dźwięk będzie się minimalnie różnił od pozostałych. Są to subtelne różnice, ale jak najbardziej możliwe do usłyszenia i ich brak powoduje powstawanie efektu "karabinu maszynowego", o który łatwo przy odtwarzaniu danych MIDI, gdzie velocity ma tylko 128 różnych wartości.

Mamy już zatem kilka, kilkanaście a bywa że i kilkadziesiąt wartości "siły" oraz kilka czy kilkanaście round-robin na każdy klawisz, do tego takie zestawy warto nagrać we współpracy z pedałami sustain czy una corda, przy różnym stopniu otwarcia klapy fortepianu i różnych długości dźwięków (krótkie dźwięki staccato to zupełnie inne sample niż dźwięki o długim wybrzmiewaniu) i nagle biblioteka zaczyna zawierać dziesiątki tysięcy sampli.

Ujęcia mikrofonowe

Bezpośrednio z kwestią wielkości wiąże się też kwestia liczby dostępnych miksów mikrofonowych. Każdy kolejny miks zwielokrotnia rozmiar biblioteki i zwiększa nakład pracy, zatem producenci raczej nie szaleją w tym temacie. Jeśli już mamy jakieś ujęcia do wyboru, to zwykle ich liczba waha się w okolicach 3-4, obejmując omikrofonowanie bliskie (close), średniego pola (mid) i dalekie (room, wide, far). Czasem dodaje się do tego ujęcie z perspektywy grającego, co dla osób np. ćwiczących w słuchawkach może być całkiem przyjemnym doświadczeniem.

Teoretycznie każde dodatkowe ujęcie to więcej możliwości, jednak nie oszukujmy się - te dodatkowe ujęcia raczej nie będą przydatne dla pianistów, a bardziej dla kompozytorów czy nawet producentów. Myślę, że w normalnej praktyce te najpowszechniejsze 3-4 ujęcia będą najzupełniej wystarczające, a czasem wystarcza wręcz jedno ujęcie, umiejętnie połączone z nakładanym pogłosem.

Ważniejsze wydaje się coś innego: jak wiele pogłosu znajduje się w sygnale danego mikrofonu. Niektóre biblioteki są nagrywane w dużych salach, co ma wpływ na ich brzmienie. Warto zwrócić na ten szczegół uwagę - osobiście jestem zwolennikiem raczej "suchych" bibliotek, które po wzbogaceniu dobrej klasy zewnętrznym pogłosem potrafią zabrzmieć bardzo dobrze. Z kolei pozbyć się pogłosu już nagranego jest bardzo trudno.

Niemniej, całkiem przestrzennie nagrane fortepiany od Vienna Symphonic Library z serii Synchron do moich zastosowań pasują bardzo dobrze, zwłaszcza w presecie Intimate, więc zasadniczo nie mam w tej kwestii problemów z żadną biblioteką, bo to właśnie Synchron mają obecnie na rynku tego wbudowanego pogłosu najwięcej, nawet w ujęciach bliskich.

Szykując się do zakupu jakiejś bardzo obszernej biblioteki, którą planujemy wykorzystać do gry na żywo, warto mieć na uwadze fakt, że biblioteka taka będzie prócz miejsca na dysku zabierać także sporo mocy obliczeniowej. Przy dużej liczbie warstw dynamiki, ogromnej rozdzielczości i grze legato z użyciem pedału sustain konieczność transferu danych do pamięci w czasie rzeczywistym może stanowić wąskie gardło przy słabym procesorze, małej pamięci operacyjnej czy wolnym dysku.

Temperacja i strojenie

Wydawałoby się, że to zbędne dodatki - strój równomiernie temperowany z a1=440Hz to obecnie standard, więc po co ktoś chciałby móc to zmieniać? Prosta transpozycja o całe tony jest możliwa w praktyce w każdym DAW, więc czy jest to nam potrzebne?

Czasem okazuje się, że tak, ustalenie innej wartości niż 440Hz (np. często spotykane w baroku 415Hz czy 392Hz) może mieć znaczenie, jeśli gramy muzykę historyczną, a nie współczesną. Wtedy także przydadzą nam się inne systemy temperacji, bo trzeba pamiętać, że obecny system równomiernie temperowany, z jednakowymi interwałami, przyjął się dopiero w połowie XIX wieku. Wcześniej stosowano np. Werckmeister, Vallotti, Kirnberger (barok i klasycyzm), gdzie nie wszystkie interwały w oktawie były jednakowe.

Ale jeśli nawet nie gramy muzyki barokowej czy klasycznej, przestrajanie może się nam przydać, jeśli usiłujemy grać akompaniament do gotowego nagrania, które stroi nieco wyżej lub niżej niż 440Hz.

Dodatki

Najczęściej spotykanym "dodatkiem" do wirtualnego fortepianu jest, naturalnie, pogłos, który można dołożyć do pogłosu zarejestrowanego w próbkach. Osobiście wolę w razie czego używać własnych, sprawdzonych pogłosów w rodzaju FabFilter Pro-R2, Seventh Heaven czy Cinematic Rooms, ale zawsze to jakieś rozwiązanie dla osób dopiero budujących domowe studio.

Drugim najczęściej spotykanym efektem jest korektor, który zawsze mnie nieco dziwi w wirtualnych fortepianach. Bo czemu on ma służyć? Poprawie brzmienia, bo sample są za słabe? To nieco dyskwalifikujące dla biblioteki. A jeśli to ma być korektor służący do miksu lub masteringu, to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem są korektory zewnętrzne. Jedyne uzasadnienie, jakie potrafię wymyślić to takie, że chcemy pracować z wbudowanym pogłosem, więc praca korektora wewnętrznego ma ten plus, że jest aplikowana PRZED tym pogłosem, a korektor zewnętrzny pracuje na sygnale z pogłosem, co ma znaczenie.

Czasem znajdziemy też inne efekty, np. chorus czy wręcz jakieś kosmiczne wynalazki w rodzaju Particles z Native Instruments Claire.

Wymagania to podstawa

Chcąc dobrze wybrać bibliotekę fortepianową, musimy przede wszystkim dobrze zdefiniować własne wymagania. Jasne, że większość fortepianów z mojego rankingu to świetne biblioteki, z mnóstwem funkcji, ale wyboru nie należy dokonywać wyłącznie słuchając nagrań. Tak, brzmienie ma się nam podobać, ale sprawdźmy ważne dla nas szczegóły - np. ilość pogłosu w czystym sygnale, dostępność strojenia, konfiguracja instrumentu (klapy, czułość klawiatury) czy nawet tak trywialne, a przecież czasem ważne cechy jak zajmowane miejsce czy działanie wyłącznie w płatnym samplerze Kontakt.

Na pocieszenie trzeba sobie jasno powiedzieć, że współczesne biblioteki fortepianowe naprawdę brzmią (w większości wypadków) po prostu rewelacyjnie. Aż czasem nie wiadomo, którą wybrać!

Komentarze