Gładzenie dźwięku - kolejne pokolenie
Kiedy prawie dwa lata temu pisałem o wtyczkach "wygładzających" dźwięk, jeszcze nie byłem w pełni świadomy, jak bogaty to świat i w jak różny sposób działają poszczególne rozwiązania. Omawiane wtedy Soothe 2, SpecCraft i Curve Equator należały akurat do jednej grupy tzw. tłumików rezonansów, natomiast w kategorii "wygładzaczy" czy "naprawiaczy" są jeszcze inne, popularne wtyczki, które często wrzucane są do jednego worka i porównywane ze sobą, mimo że są narzędziami bazującymi na innych założeniach i innych algorytmach, przeznaczonymi też tak naprawdę do innych celów. Stwierdziłem, że czas rzecz uporządkować, żeby jednak porównywać jabłka z jabłkami, jak to się mawia.
Dynamiczne tłumiki rezonansów
Pierwszą grupą niech będą dynamiczne tłumiki rezonansów. Ich rolą jest kontrolowanie pasma i wychwytywanie niepożądanych "pików", które "nie pasują" do otaczającego tła. Dzięki temu można redukować dudniące czy rezonujące częstotliwości i w ten sposób "wygładzić" cały sygnał. Do tej grupy możemy zaliczyć m. in. wtyczki:
- OEKSound Soothe
- Three-Body Technology SpecCraft
- Waves Curves Equator
- FabFilter Pro-Q4 (w mniejszym stopniu, bo to jednak głównie bardzo dobry korektor)
Korzystanie z tych wtyczek jest z reguły dość proste - ustalamy pożądane tłumienie (lub wzmocnienie) w danym zakresie pasma, definiujemy szerokość tego pasma i czasem szerokość modyfikowanych wycinków pasma (bowiem mamy do czynienia nie z czystą korekcją dynamiczną, ale edycją spektralną). Działać możemy i na pojedynczych ścieżkach (np. tłumienie rezonansów obręczy werbla), jak i na stemach czy sumie (kiedy dopiero połączenie kilku ścieżek ujawnia niepożądane rezonanse).
Najnowsza wersja Soothe 3
Balansery psychoakustyczne
Druga grupa procesorów to coś w rodzaju dynamicznego kompresoro-korektora, mającego dodatkowo model percepcyjnego znaczenia określonych zakresów częstotliwości, wpływających na określone wrażenia słuchowe człowieka. Dzięki temu korekcja dynamiczna wskazanych części pasma powoduje "polepszenie" akustyczne nagrania. Można w ten sposób redukować "pudełkowatość" brzmienia, "zamulenie" środka pasma, "chropowatość" wysokich tonów i tak dalej. O ile więc wtyczki z poprzedniej grupy tłumików służyły do eliminacji technicznych problemów (rezonanse i tym podobne artefakty), to wtyczki z grupy balanserów mają eliminować błędy brzmieniowe, czyli zakłócony balans nagrania, który - mówiąc oględnie - psuje nam przyjemność słuchania.
Do tej grupy zaliczymy na przykład:
- SoundTheory Gullfoss
- Three-Body Technology Unmask
- Newfangled Fixate Midrange
- iZotope Ozone Stabilizer
- sonible smart:EQ4
Zasadniczo osobiście trochę się boję wtyczek z tej grupy, bo mam czasami wrażenie, że nie panuję nad tym, co one konkretnie robią. Być może mam tak od czasów poznania Gullfossa, który w momencie premiery w ogóle wyglądał jak przysłowiowy jednorożec - coś, co w teorii nie powinno istnieć. Podkręcało się parametry o niewiele mówiących nazwach i oto nagranie stawało się "lepsze" - bardziej przejrzyste, czytelne, klarowne. Pozostałe wtyczki z tej grupy nieco straciły na tajemniczości i mocno zaczęły przypominać dynamiczne korektory lub wielopasmowe kompresory (jak kto woli), dając dużo więcej kontroli operatorowi nad tym, co i w którym miejscu zmienia. Wciąż jednak podchodzę do tych rozwiązań z dystansem, bo przekonałem się, jak bardzo łatwo jest "przedobrzyć" i kompletnie zepsuć nagranie.
Nowe pokolenie balanserów - Three-Body Technology Unmask
Dynamiczna redukcja maskowania
I oto dochodzimy do trzeciej grupy, która ma jednak nieco inne zastosowanie. O ile wcześniejsze procesory stosuje się głównie do "naprawy" pojedynczych ścieżek (lub stemów, lub sumy, wedle potrzeby), to poniżej wymienione wtyczki służą do nieco innego celu: wspomagania miksowania. Chodzi o to, że w miksowaniu spora część pracy polega na takim dobieraniu proporcji pasm z różnych ścieżek, by po zsumowaniu dały one dobry, czytelny miks, gdzie nic sobie nie przeszkadza, czyli w zasadzie dobrze byłoby zrobić dobre nagranie już na tym etapie, zamiast później korygować to przy okazji masteringu. Dziwnym trafem jednak to wtyczki z dwóch poprzednich grup wywołują więcej emocji i są bardziej znane, może ze względu na to, że ludziom przestaje się chcieć miksować?
W każdym razie do tej grupy można wrzucić:
- sonible smart:EQ4
- FabFilter Pro-Q4
- iZotope Neutron Unmask
- Waves Curves Resolve
Ideą powyższych wtyczek jest współpraca między instancjami. Aplikujemy te wtyczki na wszystkie ścieżki miksu i potem z poziomu jednego interfejsu możemy sterować współpracą wszystkich instancji. Duża część pracy może być zautomatyzowana i np. wtyczka basu i stopy będą ze sobą współpracować, by jedna ścieżka nie "zasłaniała" (nie maskowała) drugiej. Dawniej osiągało się to stosując np. wielopasmowe kompresory i technikę side-chain, gdy sygnał z jednej ścieżki sterował kompresją czy korekcją innej ścieżki. Było to też zadanie korektorów, by z każdej ścieżki wziąć tylko niezbędną część pasma, bo np. niekoniecznie wszystkie harmoniczne jakiegoś instrumentu są potrzebne w całym utworze.
FabFilter Pro-Q4 w trybie jednoczesnej edycji wielu instancji
Omawiane wtyczki po prostu ułatwiają cały proces, odciążając nas od czasochłonnego strojenia korektorów i kompresorów oraz tworzenia side-chain flow, automatycznie wykrywając "kolidujące" pasma między ścieżkami i proponując odpowiednie rozwiązania, w dodatku działające dynamicznie, a nie statycznie.
To nie wszystko
Oczywiście, podobnie specjalizowanych narzędzi jest więcej, np. dynamiczna kontrola transjentów (np. OEKSound SPIFF) czy "inteligentne" pogłosy (sonible smart:reverb). Niemniej te trzy powyższe grupy są chyba najczęściej mylone ze sobą, w czym w sumie nie ma nic dziwnego, bo wszystkie one zdają się na pierwszy rzut oka działać bardzo podobnie: "magicznie" poprawiając brzmienie. Z magią nie ma to wiele wspólnego, raczej z matematyką, przetwarzaniem spektralnym i modelami psychoakustycznymi, ale fakt jest faktem, że ja także przez długi czas nie czułem różnicy między np. Soothe a Gullfossem. Zresztą, część tych narzędzi trudno sklasyfikować jednoznacznie, bo np. sonible smart:EQ4 ma i funkcję balansera, i zwykłego korektora, i komunikuje się między instancjami, i ma moduł AI do automatycznego dobierania parametrów. Podobnie Soothe w trybie side-chain można traktować bardziej jako balanser niż tłumik, więc granice bywają mocno rozmyte.
Warto jednak zaznaczyć, że wbrew powszechnej opinii, nie są to "poprawiacze". Będę się trzymał swojego terminu o "gładzeniu" dźwięku - naprawdę warto, by już sam miks się bronił, a omówione narzędzia służyły tylko do nadania ostatecznego szlifu. Jeśli ktoś wierzy, że przepuszczenie beznadziejnego miksu przez np. Gullfossa da światowej klasy nagranie, to się myli. Coś może wyjdzie lepiej, ale na razie nie jesteśmy jeszcze na etapie "magicznej różdżki", więc z próżnego i Salomon nie naleje.



Komentarze
Prześlij komentarz