[T] Aktywatory po raz ostatni

Mam nadzieję, że to już ostatnie porównanie i testowanie aktywatorów. W moje ręce wpadł bowiem legendarny CloudLifter CL-1, wielbiony i gloryfikowany wszem i wobec. Czy mogłem sobie odmówić porównania go z moim zastępem aktywatorów? Na pewno nie.

Tym razem nie siliłem się na statystykę, po prostu wykonałem nagranie dwa razy, żeby uniknąć jakiejś wyraźnej wpadki, bo na domowe potrzeby nie ma sensu bawić się w laboratorium. Ale przyznam, że nagranie powtórzyłem, bo pierwszy pomiar wprowadził mnie w konsternację... Najpierw może jednak, co i czym testowałem.

Oto cała stawka zawodników - od lewej: CloudLifter, Dynamite, KlarkTeknik i FetHead

Nagrań dokonałem w moim studio, przy zamkniętych oknach i drzwiach oraz wyłączonych wszelkich urządzeniach z wyjątkiem rejestratora Tascam DR-100Mk3. Mikrofon SM7B umieściłem na statywie tuż przed telefonem z aplikacją Frequency Generator, którą generowałem ton testowy 440Hz. Sygnał nagrany bez żadnego aktywatora miał głośność -43,6 LUFS. Do mikrofonu miałem podłączony jeden przewód XLR (Roland), od aktywatora do Tascama szedł natomiast Klotz. Podczas nagrań nie zmieniałem ustawień rejestratora, położenia mikrofonu ani telefonu (ten też był przymocowany). Podłączałem aktywator (w kolejności jak w tabeli), uruchamiałem zasilanie phantom, włączałem rejestrację tonu testowego, potem fragmentu ciszy, wyłączałem zasilanie phantom i mocowałem kolejny aktywator.

Pomiarów z wykorzystaniem szumu białego tym razem nie wykonywałem, bo ostatnio nie wniosły nic ciekawego, a tylko wydłużyły całą procedurę.

Porównanie aktywatorów
AktywatorPomiar (LUFS)Wartość wzmocnienia (dB)Pomiar szumu po normalizacji (LUFS)
sE Dynamite DM1-14,4-29,2-36,6
FetHead-18,3-25,3-38,5
KlarkTeknik CT-1-22,7-20,9-36,9
CloudLifter CL-1-24,1-19,5-36,8

Wyniki pokrywają się mniej więcej z tym, co wyszło z poprzedniego testu, natomiast wspomniana konsternacja ogarnęła mnie po zobaczeniu wyniku CloudLiftera, który zajął OSTATNIE miejsce w zestawieniu, nie osiągając nawet 20dB (mimo deklarowanych przez producenta 25dB - no, dobrze, sprytnie napisano "do 25dB"). To dlatego ponowiłem test, bo aż nie chciało mi się w to wierzyć - ale faktycznie drugi pomiar wykazał niemal identyczne wielkości (różnice wynosiły 0,2LUFS), czyli o pomyłce nie może być mowy.

Zmaksymalizowałem nagrania, żeby móc porównać także wielkości szumów w każdym wypadku i tym razem FetHead wyprzedził wszystkich o pół decybela, ale że to nie są pomiary laboratoryjne, to i ta wartość mieści się w granicach błędu, zatem jest w praktyce nieistotna.

Chętni do własnych interpretacji mogą pobrać oryginalne i zmaksymalizowane nagrania (zmaksymalizowane na potrzeby porównania wielkości szumu).

Podsumowanie

Myślę, że nie trzeba jakoś szeroko omawiać wyników. sE Dynamite DM1 po raz kolejny pokazał, kto ma najlepsze osiągi, jeśli chodzi o wzmocnienie, zaś CloudLifter CL-1 potwierdził, że w zasadzie nie ma żadnych argumentów w starciu z konkurencją. Zdecydowanie jest zbyt drogi na to, co prezentuje w praktyce i podejrzewam, że jego mocna pozycja na rynku i "legendarność" wynika trochę jak w przypadku SM7B - ze snobizmu i owczego pędu.

Komentarze