[T] CloudLifter CL-1

CloudLifter CL-1 to bardzo popularny i bardzo znany aktywator, służący do wzmacniania sygnału pochodzącego z mikrofonów dynamicznych i wstęgowych, z wykorzystaniem dostarczonego zasilania phantom. Już przy okazji testu modelu sE Dynamite DM1 przeprowadziłem testy tego typu urządzeń, do których mam dostęp i okazało się, że niekwestionowanym liderem wzmocnienia sygnału jest właśnie Dynamite, wyprzedzając konkurentów o 2-3, a nawet 8-9dB, bo jest nie lada wyczynem.

Przyznam, że pod względem wzmocnienia akurat CloudLifter rekordzistą żadnym nie jest i nie to chciałem w jego przypadku przetestować. Dysponuje przyzwoitym zapasem 24-25dB, więc jest ciut słabszy od FetHeada, ale za to wyraźnie mocniejszy od KlarkTeknika CT-1. Mnie intrygowało to, czy faktycznie okaże się, że może on choć troszkę zniwelować szumy wynikające z podłączania Shure'a SM7B do przedwzmacniaczy o impedancji 1200 omów. Gdyby nawet przy wzmocnieniu o "zaledwie" 15-20dB dawałby on mniejsze szumy niż pozostałe aktywatory, to byłoby to rewelacyjne rozwiązanie dla mnie, zwłaszcza w kontekście podłączania SM7B do RødeCastera.

Nadzieje miałem spore, bo pomyślałem nagle, że może dlatego nikt z youtube'owch testerów nie narzekał na duże szumy SM7B, bo wszyscy jak jeden mąż używali właśnie CloudLiftera, a ten zwyczajnie aż tak bardzo szumów nie przenosił? I z tą właśnie nadzieją wymieniłem Dynamite DM1 na CloudLiftera CL-1.

A tak się prezentuje CloudLifter na tle pozostałych aktywatorów

Założyłem słuchawki i wyregulowałem poziom wejścia w RødeCasterze, bo zrobiło się ciszej. Szumy, niestety, nadal istniały, ale chyba faktycznie ciut mniejsze? Postanowiłem przeprowadzić sesję nagraniową, tzn. tradycyjnie nagrać stały sygnał z wykorzystaniem obu aktywatorów (Dynamite oraz CloudLifter), po czym po znormalizowaniu nagrań, porównać głośność szumów. Nagrałem i porównałem. Różnica okazała się niewielka, niecałe 0,5dB na korzyść CloudLiftera, więc w granicach błędu pomiarowego. Za to mały szok przeżyłem, porównując całkowitą wielkość wzmocnienia - prawie 10dB różnicy! CloudLifter wzmocnił sygnał o niecałe 20dB. Zmusiło mnie to do przeprowadzenia kolejnego rankingu aktywatorów, ale o tym kiedy indziej.

Ponowiłem przy okazji testy z wykorzystaniem GoldenAge Pre73, aby sprawdzić, jaką sumaryczną korzyść odniosę podłączając SM7B przez ten przedwzmacniacz z włączoną funkcją Low-Z. Staranniej przeprowadzone pomiary wykazały, że zysk jest nieco mniejszy, niż pierwotnie "wyszło mi" przy szybkim teście w nocy - zamiast 5dB, szum staje się wówczas niższy o 3,6dB.

Podsumowanie

Czy to duży zawód? Duży może nie, ale zawód na pewno - liczyłem, że szumy zmniejszą się zauważalnie (to znaczy - słyszalnie), a chociaż w teorii faktycznie szum ciut jest mniejszy, to nadal RødeCaster, Shure SM7B i mój głos to nie jest zestaw marzeń. Trzeba się z tym pogodzić, zaś CloudLifter awansował na stanowisko "stacjonarnego aktywatora", Dynamite powędrował do pierwszego zestawu mobilnego - w drugim jest FetHead. KlarkTeknik tym samym stał się "bezrobotny" i będzie odtąd zalegał szufladę - kariery u mnie dużej nie zrobił, chociaż faktycznie, kilka razy się przydał.

Rzecz jasna, trudno w tej sytuacji komukolwiek polecać ten aktywator - jak na swoje osiągi jest po prostu nieproporcjonalnie drogi, nie dając nic w zamian. Łudziłem się, że może faktycznie SM7B podłączony przez CloudLiftera będzie miał ciut niższe szumy - niestety, te nadzieje okazały się płonne. W zasadzie nie widzę żadnej przewagi CloudLiftera nad KlarkTeknikiem - jest siedmiokrotnie droższy, dając przy tym słabsze wzmocnienie (niewiele słabsze, ale jednak słabsze!) i wymagając stosowania dwóch przewodów XLR. Jego zakup można uzasadnić według mnie wyłącznie snobizmem. W sumie, gdyby spojrzeć na to z tej właśnie strony, stanowi idealny duet z SM7B...

I tak kończą się przygody z aktywatorami - księga zamknięta - koniec.

Komentarze