środa, 19 maja 2021

[T] Waves Scheps Omni Channel

Zajmuję się obróbką głosu i zajmuję, a ostatnio nawet udało mi się wymienić uwagami z Lennym Balistrerim, który posłuchał moich nagrań i nawet przygotował dla mnie swoją wersję obróbki, dzięki czemu wiem mniej więcej, w którą stronę dążyć. Do tej pory bowiem miotałem się w różnych kierunkach, nie mogąc obiektywnie spojrzeć na brzmienie własnego głosu. Obejrzenie kilku filmów na profilu Lenny'ego doprowadziło mnie też do wniosku, że chyba jednak powinienem "przeprosić się" z wtyczkami Waves, bo mam tam całkiem - jak się okazuje - przyjemne narzędzie. Mowa o Scheps Omni Channel, którego Lenny używa praktycznie bez przerwy. Cóż, profesjonalista zachwala, więc wypadałoby choćby spróbować.

Waves, Waves

Prawdę mówiąc, z Waves przeprosiłem się troszeczkę już jakiś czas temu, kiedy do łask wróciła wtyczka DeBreath. Wystarczyło więc uruchomić Waves Central i doinstalować Schepsa, co z kolei przypomniało mi z całą mocą, dlaczego się z Waves nie lubimy. To przez te ich udziwnione plany aktualizacji i irytujący sposób działania - otóż wtyczki Waves nie instalują się jako osobne komponenty w zadanym folderze, tylko wrzucana jest tam specjalna "metawtyczka" (osobno dla każdej wersji planu), WaveShell, która udostępnia wtyczki właściwe. Dlaczego jest to irytujące? Bo przy najmniejszej zmianie wszystkie programy korzystające z VST nagle odkrywają, że trzeba koniecznie przeskanować całą - niekrótką - listę wtyczek od Waves. Co potrafi trwać - jak pokazuje doświadczenie - nawet 2-3 minuty...

Wszystko w jednej wtyczce

Scheps Omni Channel to także swego rodzaju "metawtyczka", a konkretnie - tak zwany channel strip, czyli zestaw procesorów przetwarzających sygnał, ustawionych jeden za drugim. Mamy do dyspozycji PRE, czyli coś w rodzaju symulacji przedwzmacniacza, gdzie można ustawić np. siłę saturacji czy filtry górno- i dolnoprzepustowe. Później wskakujemy do kolejnego modułu, czyli bramki lub ekspandera, potem jest de-esser, korektor, kompresor i ustawienia poziomów (wejściowego i wyjściowego) z opcjonalnym limiterem i obracaniem fazy. Wszystkie te moduły można swobodnie włączać/wyłączać oraz zamieniać miejscami, więc możliwości konfiguracji są spore.

Ciekawostką jest dodatkowy slot, gdzie możemy dodać dowolną wtyczkę od Waves (!). To bardzo ciekawa opcja, zwłaszcza że tą wtyczką może być np. DeBreath czy całkiem nieźle działający odszumiacz NS1. Koncept bardzo, bardzo ciekawy, a dla mnie - jako użytkownika WaveLaba w wersji Elements bardzo praktyczny, bo oszczędzający sloty w Master Section i ułatwiający konfigurację. Oczywiście szkoda, że slot jest tylko jeden, bo od razu chciałbym tam wrzucić przynajmniej dwa efekty, no, ale dobrze, że jest choć jeden.

Jeden by wszystkimi rządzić

Zaciekawiło mnie porównanie tego channel stripa z fizycznym urządzeniem dbx286s, którego używam od dwóch miesięcy. Ustawienie modułów w Scheps jest odmienne: przedwzmacniacz obcina górę/dół, potem sygnał trafia do bramki, która usuwa szum w cichych fragmentach, później de-esser usuwa sybilanty, po czym wszystko trafia do korektora i na koniec do kompresora. W dbx286s najpierw jest kompresor, potem de-esser, korektor i na koniec bramka szumów - i w tym wypadku jest to trochę kiepskie rozwiązanie, ponieważ kompresor na pierwszym stopniu znacznie wzmacnia szumy, a żeby je usunąć, trzeba ustawić bramkę na mocne wycinanie, które zwykle wyraźnie słychać. Z tego powodu ja się szybko nauczyłem, żeby sygnału nie kompresować, bo z Shure'a SM7B mam takie szumy, że bramka ledwo daje radę je usunąć.

Osobiście, np. w Master Section w WaveLabie mam jeszcze inną kolejność: najpierw odszumiacz, potem korektor, potem kompresor, po nim de-esser i zwykle na koniec Spiff, żeby pousuwać różne kłujące w uszy piki. I tu wychodzi na jaw przewaga Schepsa nad dbx286s - we wtyczce mogę sobie dowolnie zmieniać kolejność, a dodatkowo jeszcze wstawić do łańcucha odszumiacz, który "zje" szumy, zanim zostaną wzmocnione w jakimkolwiek stopniu.

Zgrzyty i trzaski

Pomijając fakt, że jest tylko jeden dodatkowy slot (co trudno uznać za wadę, a wręcz trzeba zaliczyć do zalet, że w ogóle coś da się dodać do "fabrycznego" zestawu), irytująca (i to bardzo) jest jedna rzecz. Otóż, z niewiadomych przyczyn, WaveShell NIE DZIAŁA w aplikacji OBS. Przyznam, że dość mnie to zabolało, bo kiedy już sobie przygotowałem w WaveLabie fajny preset dla swojego głosu (z odszumianiem, korekcją itd.), pomyślałem, że fajnie będzie go użyć od razu przy nagrywaniu filmików w OBS. Niestety, OBS zaraz po wybraniu WaveShell z listy wtyczek wykrzaczył się i zamknął. Poszukałem chwilę rozwiązania w Internecie, ale okazuje się, że ten problem występuje już od lat i co gorsza, firma Waves nie widzi w tym problemu, całą winą obarczając programistów OBS-a. Nie twierdzę, że są oni zupełnie bez winy, jednak patrząc na to, ile razy wtyczki Waves sprawiały mi kłopoty (choćby i w WaveLabie) oraz biorąc pod uwagę całą tę misterną konstrukcję, gdzie WaveShell "udostępnia" inne wtyczki, sądzę, że głównym sprawcą jest jednak WaveShell, z którego Waves zwyczajnie nie chce się wycofać, bo oparło na tym całą logikę sprzedaży i dystrybucji wtyczek...

Czy fajne?

No, fajne, nie powiem, że nie. W jednym pudełeczku mamy zamknięte całkiem nie najgorzej brzmiące efekty, które (wsparte odszumiaczem lub reduktorem oddechów) mogą praktycznie załatwić cały łańcuch przetwarzania. Jednocześnie wielka szkoda, że tego potencjału nie sposób wykorzystać przy nagrywaniu "na żywo" w OBS, na co po cichu liczyłem. W takim wypadku wtyczka przyda się tym osobom, które jeszcze nie zdążyły zainwestować dużych pieniędzy w osobne wtyczki korektora, kompresora, de-essera czy bramki szumów - wtedy za skromną opłatą (w chwili pisania tekstu Scheps Omni Channel był - a jakże! - w promocji za 29 dolarów) można mieć wszystko od razu i skupić się na nagrywaniu, zamiast kombinować z oprogramowaniem. Ale pamiętajcie, raczej tylko do zastosowań off-line!

0 komentarze:

Prześlij komentarz