[T] Statyw mikrofonowy Mozos SB36

Opisywałem już ramię mikrofonowe RØDE PSA-1, a tym razem mam okazję testować tańszego konkurenta od firmy Mozos, model SB36. Jest to niemal kopia PSA-1, co przyzna każdy, kto choć przez chwilę popatrzy na te dwa statywy. Nawet wyjęty dopiero z kartonu, SB36 jest łudząco podobny do droższego modelu:

Budowa

Podobieństwa są bezsporne. Wręcz wydaje się, że kółka na przegubach ramienia, które w PSA-1 są integralną częścią przegubu, tutaj dodano tylko po to, by upodobnić SB36 do produktu firmy RØDE. Co ciekawe, o ile już PSA-1 jest spory, to SB36 przebija go długością! Nie jest to różnica szalenie duża i po zamocowaniu pomijalna, ale wspominam o niej. Pod względem udźwigu oba ramiona mają podołać masie do 1,1kg. Z moich obserwacji wynika jednak, że SB36 jest nieco słabszy - dostatecznie dociąża go już AKG D5 bez pop-filtra (przy takim obciążeniu PSA-1 się samoczynnie prostuje), zaś po zamocowaniu WA-87 z koszykiem i pop-filtrem ramię miało delikatną tendencję do opadania - dawało się ostatecznie ustawić na wysokości ust, ale nie wyżej. Za to nie prostuje się tak gwałtownie przy zdjęciu obciążenia, jak PSA-1.

Dość znacząco w obu przypadkach różni się uchwyt, mocujący ramię do stołu. W przypadku RØDE jest to bardzo solidny i stabilny kawał tworzywa, w które wkłada się bolec ramienia (mikrofon jest zamocowany już nad stołem). W przypadku Mozosa uchwyt, choć sprawia wrażenie solidnego, to jednak ma otwór na bolec ramienia poza obrysem stołu i zajmuje przez to więcej miejsca - jeśli mamy biurko dosunięte do ściany, to może być problemem. Bolce obu ramion mają praktycznie tę samą średnicę (Mozos jest ciut mniejszy), więc można - jeśli już się posiada PSA-1 - wykorzystać dostarczany z nim uchwyt mocowany bezpośrednio w blacie stołu, choć osobiście trochę bym się obawiał, gdyż bolec z SB36 jest dość krótki - można go przypadkowo wyjąć przy gwałtowniejszych manewrach.

Jeszcze jedna różnica uwidacznia się przy mocowaniu samego mikrofonu na górze statywu. W RØDE są tam dwa mało wygodne metalowe pokrętła, które dość trudno porządnie chwycić przy mocnym dokręcaniu. W SB36 jest tutaj pojedyncze pokrętło, wykonane z tworzywa, jednak operuje się nim dużo wygodniej. Minusem za to jest fakt, że jeśli lekkomyślnie zbyt odkręcimy to pokrętło, to bolec, na którym trzyma się (często kosztowny) mikrofon może się zwyczajnie wysunąć z obejmy i wypaść. Zdecydowanie przydałby się tutaj na końcu metalowy kapturek, który uniemożliwiałby wypadnięcie.

Wrażenie z użytkowania

Pod względem funkcjonalnym nie ma między tymi ramionami specjalnej różnicy. I tu, i tu wszystko działa płynnie, lekko i przyjemnie, choć mój egzemplarz SB36 momentami cicho skrzypi. Podobno PSA-1 też cierpią na podobny problem, jednak akurat mój RØDE działa (póki co) cichuteńko, zaś SB36 "od nowości" skrzypi - lepiej zatem nie zmieniać jego położenia w trakcie nagrywania.

Ogólnie jednak SB36 sprawia wrażenie ciut, ciut delikatniejszego - i udźwig ma minimalnie mniejszy (w praktyce), i uchwyt sprawia mniej pancerne wrażenie niż ten u konkurenta (choć nic złego się nie dzieje przy używaniu go), i samo ramię trochę mocniej daje się bujać (PSA-1 jest nieco sztywniejsze). Nie są to różnice ogromne, ale odczuwalne, zwłaszcza gdy używa się obu ramion jednocześnie. Na pewno nie jest to jednak tak duża różnica, jak różnica w cenie między tymi produktami.

W jednej sprawie Mozos zdecydowanie przewyższa konkurenta - w liczbie dołączonych opasek z rzepem do umocowania przewodu; jest ich tutaj sześć, czyli dwa razy więcej niż dołącza RØDE, co mnie szczególnie dziwi, bo PSA-1 swoje kosztuje i producent naprawdę by nie zubożał, nawet gdyby dorzucał trzymetrową rolkę, która kosztuje raptem 10zł. I nie chodzi mi o sam koszt, bo ten jest - jak widać - pomijalny, tylko o to, że trzeba specjalnie te rzepy zamawiać lub szukać po sklepach, zamiast od razu cieszyć się produktem. Pod tym względem Mozos zdecydowanie punktuje.

Podsumowanie

Czy warto kupić Mozosa SB36? Moim zdaniem to solidny statyw i choć nie sprawia aż tak dobrego wrażenia, jak PSA-1 (to jednak nieco bezczelna zrzynka), jednak za tę cenę trudno dostać coś równie dobrego. Do naprawdę ciężkich mikrofonów, jak mój WA-87, mocowanych w koszyczku i z pop-filtrem, RØDE PSA-1 wydaje się lepszy, bo po prostu pewniej trzyma tę masę - choć również czuć, że ciut cięższy pop-filtr i ramię również "zjeżdżałoby" w dół, jak w Mozosie.

Komentarze