Metadane i porządek w plikach dźwiękowych

Zajęcie się nagrywaniem dźwięków wszelakich popchnęło mnie do zastanowienia się, jak te wszystkie dźwięki przechowywać, jak je nazywać, organizować, robić kopie zapasowe i tak dalej, i tak dalej. O ile w zdjęciach mam porządek dzięki Lightroomowi, w podkastach - dzięki Kasterowi, to już takie "luźne" nagrania leżą sobie w jednym z folderów. Niektóre są przynajmniej jakoś nazwane, ale większość ma nic nie mówiące nazwy POD00011.wav czy 220226_0338.wav. Poszukiwanie odgłosu otwieranych drzwi (kiedyś nagrywałem kilka wariantów nawet!) robi się zadaniem z kategorii uciążliwych czy wręcz niemożliwych. Dodawanie do tego chaosu nowych nagrań niczego raczej nie polepszy.

Sposób pierwszy - foldery i nazwy plików

Zbudowanie sobie struktury katalogów i podkatalogów oraz odpowiednie nazywanie plików to z pewnością jeden z pierwszych pomysłów, które przychodzą do głowy. Wymaga on jednak żelaznej dyscypliny i konsekwencji - co z tego, że wspomniane odgłosy drzwi nazwę drzwi1.wav i drzwi2.wav oraz umieszczę w katalogu dom, skoro za pół roku nagram dodatkowy dźwięk, który nazwę otwieranie.wav i wrzucę do katalogu budynki/elementy?

Kłopot z porządkowaniem plików katalogami jest taki, że po jakimś czasie orientujemy się, że jeden plik pasuje do kilku miejsc w naszej strukturze. W której go umieścić? A może we wszystkich, jako kopie? Tylko co w sytuacji, gdy kiedyś taki plik wyedytujemy dodatkowo - wyszukiwać wszystkie jego wystąpienia i je nadpisywać?

Kłopot dodatkowy to wyszukiwanie - bazowanie wyłącznie na nazwie pliku i katalogu może być zwodnicze, bo w momencie późniejszego wyszukiwania, z dźwiękiem może kojarzyć się nam inne słowo, niż przy wymyślaniu nazwy pliku. Dobrze byłoby, gdyby do jednego pliku można było przypisać wiele słów, skojarzonych z dźwiękiem, a potem wykorzystać te słowa przy wyszukiwaniu.

Metadane

Od tego są właśnie metadane. Jest to zestaw danych, które łączymy lub przypisujemy do danego pliku i które ten plik opisują. W pewnym sensie metadanymi są informacje o parametrach pliku - liczbie kanałów, częstotliwości próbkowania itd. (ja się nie do końca z tym zgodzę, bo to po prostu są informacje niezbędne do prawidłowego odczytania pliku). Ale już popularne dla plików mp3 tagi z nazwą wykonawcy, tytułem piosenki czy rokiem wydania to metadane w czystej postaci.

Jak wspomniałem, metadane mogą być połączone z plikiem (jak przy mp3) lub do takiego pliku przypisane, na przykład przez jakieś oprogramowanie katalogujące. Obie formy mają swoje wady i zalety. Metadane wbudowane wymagają ingerencji w plik, na co niektórzy mogą się nie godzić, choć na ogół niczym to nie grozi. Stosunkowo wolno przebiega także wyszukiwanie z ich wykorzystaniem, bo każdy plik trzeba przeanalizować za każdym razem od nowa.

Metadane trzymane niezależnie (np. w bazie danych) wyszukuje się błyskawicznie, ale jeśli przeniesiemy pliki na inny dysk lub zmienimy program katalogujący, stracimy te dane i trzeba będzie opisywanie zacząć na nowo (chyba, że stary program potrafi metadane zapisać do pliku albo wyeksportować, zaś nowy - zaimportować).

Programy katalogujące

Aby sprawnie edytować metadane lub wykorzystywać je do wyszukiwania plików (o co w sumie w tej całej zabawie chodzi), trzeba wyposażyć się w jakiś specjalizowany program. Teoretycznie jest tego typu aplikacji dość sporo na rynku, od darmowego ADSR Sample Managera, przez względnie tanie Sample Library czy SampleSort po naprawdę potężne narzędzia w rodzaju Soundminera czy BaseHeada za setki dolarów. To, co jest ważne, to upewnienie się, jaki rodzaj metadanych dana aplikacja obsługuje (wbudowany w plik czy własna baza danych) oraz... czy oferuje zapis tych metadanych. Nie wszystkie aplikacje bowiem (nawet komercyjne) oferują zapis, zwykle dając co najwyżej możliwość odczytu. Nawet te największe, Soundminer czy BaseHead, w najprostszych, najtańszych wariantach są pełne ograniczeń, także związanych z zapisem lub edycją. Warto poczytać na ten temat przed zakupem - z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej konkretnych informacji znajdziemy w tabelach porównujących możliwości poszczególnych wersji.

Osobiście wypróbowałem wszystkie powyższe, a także aplikację-usługę Soundly. Przyznam, że najbardziej do gustu przypadło mi właśnie Soundly oraz BaseHead, ale ostatecznie poprzestałem na ADSR Sample Managerze. Dlaczego? Soundly jest darmowe tylko do 2500 plików lokalnych (a już po tygodniu mam tych dźwięków nagranych kilkadziesiąt), potem trzeba wykupić subskrypcję, czego nadal nie cierpię. BaseHead jest z kolei bardzo fajny, ale i bardzo drogi - z uwagi na edycję metadanych, musiałbym kupić wersję przynajmniej Standard, a to już spora inwestycja. Poczekam do "czarnego piątku", może będzie wtedy jakaś promocja?

ADSR Sample Manager - proste narzędzie do wyszukiwania plików

Własnym sumptem

Nie byłbym sobą, gdybym nie przygotował własnego narzędzia. Krótkie rozeznanie wśród działających "nagrywaczy" szybko naprowadziło mnie na istnienie Universal Category System, czyli zaproponowanego przez praktyków sposóbu kategoryzacji nagrań dźwiękowych. Jest to tylko sugestia i jedyne, co zapewniają twórcy idei, to arkusz kalkulacyjny z opisem oraz przygotowaną strukturę katalogów plus parę prostych narzędzi do tworzenia nazwy pliku w oparciu o system. Mnie było mało, więc powstał UCS Helper:

Jego działanie jest proste - zaznaczam plik np. w TotalCommanderze, kopiuję jego pełną ścieżkę do schowka, przełączam się do UCS Helpera, a on umożliwia mi wpisanie paru słów kluczowych, po których od razu wyszukuje pasujące kategorie ze zbioru UCS. Kliknięcie na takiej kategorii powoduje wygenerowanie nowej nazwy pliku, a kliknięcie na przycisk "Transfer" - skopiowanie pliku do mojej lokalnej bazy dźwięków, już do odpowiedniego podkatalogu, z podaną opisową nazwą oraz z jednoczesnym uzupełnieniem metadanych w samym pliku wav. To, co muszę zrobić, to po prostu przetransferować do mojej bazy wszystkie pliki i po tej czynności mam już je usystematyzowane i opisane, gotowe do przeglądania i wyszukiwania za pomocą ADSR Sample Managera (lub dowolnego innego programu).

Czy to się sprawdzi?

Na razie jestem na początku drogi, więc nie wiem, czy powyższe rozwiązanie sprawdzi mi się w 100%. O ile jednak do obsługi mógłbym w późniejszym terminie używać jakiegoś wygodniejszego programu, to umieszczania plików w określonych katalogach, z odpowiednimi nazwami i z metadanymi raczej nie powinienem żałować.

Komentarze