[T] Lunaris czy Bioscape?

Miałem już jakiś czas temu zrobić porównanie Lunarisa i Bioscape'a, ale zajmowałem się orkiestrami i nie bardzo był czas, żeby korzystać z syntetycznych brzmień. Potem nastała era robienia coverów stRinga i mogłem nareszcie powrzucać do projektu tegoroczne "dziecko" firmy Luftrum, którą znam też jako twórcę bardzo dobrych bibliotek do Omnisphere, Divy czy Repro.

Lunaris

Lunaris mam już dość dawno i przyznam, że w kwestii brzmień typu pad czy soundscape zrobiono tu naprawdę dużo i trudno znaleźć (może poza Omnisphere) coś, co mogłoby konkurować z tym instrumentem. Działa on w ramach Kontakta, ale jest tym "porządnym" instrumentem, który pojawia się w panelu po lewej stronie, więc nie trzeba go wiecznie szukać gdzieś na dysku.

A to alternatywna "skórka" do Lunarisa, wystarczy kliknąć na logo instrumentu

Jest to też instrument, który warto - naprawdę WARTO - trzymać na dysku SSD. Samo przeglądanie barw na zwykłym dysku twardym potrafi trwać wieki i skutecznie zniechęcić do korzystania.

Same barwy są fantastyczne. Każda składa się z czterech komponentów (próbek, warstw), co daje możliwość tworzenia bardzo złożonych brzmień. Oczywiście każdą z warstw można modyfikować, ustawiać filtr, dodawać efekty, zmieniać panoramę, jest nawet prosty sekwencer, którym możemy sterować wysokością dźwięku, głośnością, panoramą czy wysterować nim filtr. Do tego dochodzi jeszcze zakładka Flux Motion, dająca możliwość "pływania" dźwięku w zakresie filtra, panoramy czy głośności.

Bioscape

Bioscape to taki Lunaris, ale nie. Bo pozornie służy do tworzenia bardzo podobnych "plam dźwiękowych", jednak są to zdecydowanie bardziej barwy typu tekstura czy właśnie soundscape, czyli tła dźwiękowe, wręcz idealne do produkcji dźwięku do filmu.

I tym razem każda barwa składa się z czterech komponentów, które jednak są tym razem inaczej reprezentowane, bo widzimy zawsze tylko parę A-B lub C-D. I znów mnóstwo jest efektów i zmiennych, które można ustawiać dla każdej składowej niezależnie, zaś bardzo ciekawa okazuje się opcja "wędrowania" różnych parametrów w trakcie trwania dźwięku, reprezentowana przez centralne pole Mixing Pad, które określa sposób łączenia się poszczególnych składowych - a sposób ten może się zmieniać w czasie grania.

W efekcie znów otrzymujemy złożone i bogate barwy, które mienią się i ewoluują, nie wywołując poczucia powtarzalności. Nie da się tym zagrać raczej żadnej melodii ani nawet tonalnych akordów, ale i nie po to Bioscape powstał.

Które lepsze?

Na tak postawione pytanie jest tylko jedna odpowiedź: zależy dla kogo. Dla osób szukających brzmień typu pad, chcących pogłębić czy poszerzyć swoje kompozycje "oddychającymi" plamami dźwięku, współgrającymi z melodią, lepszy będzie Lunaris. Z kolei wielbicieli niepokojących lub kojących teł, które gdzieś tam słychać z tyłu kompozycji, dla kompozytorów ścieżek dźwiękowych do filmów Bioscape wydaje się wręcz wymarzony. I ten, i ten instrument znajdzie swoich wielbicieli i swoje zastosowanie, chociaż przyznam, że bardziej uniwersalny wydaje mi się nadal Lunaris, w którym da się od biedy zrobić brzmienia podobne nieco do tych z Bioscape'a. W drugą stronę wydaje mi się to trudniejsze, choć zapewne nie niemożliwe.

Najlepiej mieć oba i już.

Komentarze