wtorek, 27 października 2020

[T] Orchestral Tools - Berlin Inspire 1

Wziąłem się ostatnio za testy bibliotek orkiestrowych i w sumie o każdej już pisałem, tylko nie o Berlin Inspire. To dziwne, bo przez długi czas była moją ulubioną biblioteką, przynajmniej aż do czasu nadejścia Nucleusa. Kupiłem ją, rozczarowany Hollywood Orchestra i bardzo zainspirowany poniższym filmem:

Ogromnie spodobało mi się brzmienie tej biblioteki i kiedy zacząłem przeglądać filmiki o niej, uderzyła mnie duża prostota korzystania z niej. To wystarczyło i zaskórniaki zmieniły właściciela.

Brzmienie i obsługa

Biblioteka brzmi bardzo dobrze, choć ma typową dla produktów z tej półki cenowej przypadłość, tzn. poszczególne sekcje są łączone. Nie ma np. pierwszych i drugich skrzypiec, są łącznie albo też w grupie nazwanej "pierwszy rząd", albo "smyczki wysokie". To samo z wiolonczelami i kontrabasami, które występują razem jako "smyczki niskie". Podobny podział obowiązuje także dla sekcji dętych drewnianych i blaszanych. Wszystko brzmi bardzo dobrze, tu się nie można przyczepić, ale czasem brak możliwości rozdzielenia sekcji przeszkadza.

Do tego mamy tu do dyspozycji instrumenty perkusyjne, jest nawet harfa i kilka instrumentów solo, aczkolwiek wiadomo, że możliwościami artykulacyjnymi nie umywają się do bibliotek wyspecjalizowanych. W ogóle artykulacji na ogół jest tyle, ile potrzeba, choć zależy do od wybranej barwy i czasem trzeba decydować się na kompromis: albo gorsza barwa i legato, albo lepsza i sustain.

Generalnie w Berlin Inspire bardzo przyjemnie szkicuje się utwór - wybieram brwę w rodzaju "wszystkie smyczki" albo wręcz "cała orkiestra" i gram sobie od razu wszystkie linie. Potem można to uporządkować i podzielić na poszczególne sekcje - ale główna część utworu jest już zrobiona, a co ważne, zagrana od razu "orkiestrowo" powoduje przypływ nowych pomysłów aranżacyjnych.

Obsługa jest banalnie prosta, barwy są podzielone czytelnie i raczej nikt nie będzie błądził, bo opisy są w miarę czytelne. Artykulacje zmienia się standardowo, koło modulacji i pedał ekspresji też działają normalnie, więc w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Biblioteka umieszczona na dysku SSD śmiga aż miło.

Czego brakuje?

Szczerze mówiąc, mnie brakowało "szybkich" brzmień, w niektórych miejscach dodatkowych artykulacji, no i bardziej drobiazgowego podziału na poszczególne sekcje. Nie jest to jednak wada biblioteki jako takiej - ona właśnie tak była projektowana. Jako narzędzie do szybkich szkiców, a nie pełnoprawna orkiestra do wielkich symfonii. Chociaż nie zrozumcie mnie źle - naprawdę da się tutaj nagrać świetne utwory, czego dowodem choćby filmik z początku wpisu.

Z dzisiejszego punktu widzenia nie brakuje mi tu niczego. Korzystam nadal od czasu do czasu, choć nie da się ukryć, że pałeczkę "szkicownika" przejął Nucleus, posiadający podobne możliwości, ale wyposażony dodatkowo w chór i "szybkie blachy", czyli bardzo fajnie brzmiące krótkie artykulacje sekcji dętych blaszanych.

Podsumowanie

Berlin Inspire jest jedną z tych "wtyczek", obok BBC Symphonic Orchestra, Omnisphere, Divy, efektów FabFilter czy pakietu V Collection, których zakupu nigdy nie żałowałem. W pełni spełniła swoje zadanie i nie dostarczyła rozczarowania, jakiego doświadczyłem przy Hollywood Orchestra. Myślę, że mimo alternatyw nadal będę ją wykorzystywał. Natomiast nie wiem, co wybrałbym mając do wyboru ją i Nucleusa - chyba jednak Nucleusa. Natomiast mając w świadomości, że w podobnym przedziale cenowym jest też BBC Symphonic Orchestra Core (szczególnie po odliczeniu 49 euro, jeśli wcześniej zdobędziemy za darmo Discover), zdecydowanie spośród tych trzech wybrałbym właśnie produkt SpitfireAudio. Ale jako szkicownik - jednak lepsze Berlin Inspire i Nucleus z uwagi na łączone sekcje.

Tak czy inaczej polecam gorąco!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza