Czarny piątek już za miesiąc
Tradycyjnie, jak chyba co roku, z pewnym wyprzedzeniem piszę na temat tzw. "czarnego piątku", czyli konsumpcjonistycznej tradycji wyciągania z naszych kieszeni pieniędzy, których normalnie byśmy nie wydali. I znów pobawię się w planowanie zakupów, żeby później mieć pretekst do napisania posta o realizacji tych planów.
Jałowe rozważania
Trzeba sobie jasno powiedzieć dwie rzeczy: że nie potrzebuję już w zasadzie niczego i że "czarny piątek" już jakiś czas temu przestał być jakimś szczególnym dniem w roku. Piszę "dniem"? Tygodniem, a nawet miesiącem - jestem pewien, że już od pierwszego listopada zobaczymy w wielu sklepach wyprzedaże "czarnopiątkowe", które potrwają do końca listopada, a potem przedłużą się aż do połowy grudnia, by w końcu wejść w promocje świąteczne, poświąteczne, noworoczne i przez ferie zimowe dobrnąć do promocji wiosennych i wielkanocnych, a stamtąd - wiadomo - już tylko mały skok do końca roku szkolnego, wyprzedaży wakacyjnych, letniego wietrzenia magazynów, jesiennych obniżek cen i... owszem, początku listopada i kolejnego "czarnego piątku".
Ale gdybym na tym poprzestał, musiałbym zakończyć wpis. A jednak będzie ciąg dalszy.
Plany
Plany nie są rozbudowane, bo rzeczywiście moje potrzeby zostały w bardzo dużej mierze zaspokojone. Pod względem muzycznym poluję na przecenę Spitfire Shakespeare's Church Organ, bo to ostatnie chyba sensowne organy na rynku, których jeszcze nie mam - oceniam, że jest duża szansa na "wyrwanie" ich w cenie o 40% niższej niż nominalna i w zasadzie to jest mój cały plan - jeśli się uda, uznam tegoroczny "czarny piątek" za sukces.
W sferze pobożnych życzeń są duże obniżki na serię LUX od Sonuscore (mam na razie Strings Essentials, ale wolałbym pełną wersję). Tu się raczej obejdę smakiem, bo są to biblioteki zbyt nowe, by liczyć na obniżkę większą niż 10-15%. Rzecz także nie do pogardzenia, ale wyprzedaże czarnopiątkowe kojarzą się raczej z kilkudziesięcioma procentami obniżki. W tej kwestii nastawiam się na porażkę.
Co ciekawe, bardziej liczę na szczęście w zakupach pozamuzycznych: chciałbym zaktualizować program do katalogowania zdjęć i w zasadzie wszystko mi jedno, czy będzie to nowy Capture One, czy też On1 Photo RAW. Być może któryś z producentów zrobi wyprzedaż, nigdy nie wiadomo.
Tradycyjnie listopad to też pora wypuszczania nowych wersji moich DAWów, czyli Steinber Cubase i Fender Studio Pro. Pewnie zaktualizuję, ale bardziej szukam przecieków co do Cubase, bo Studio Pro dopiero co miało premierę wersji 8.2, zatem co najwyżej mogę czekać, aż odnowienie rocznego planu pojawi się w czarnopiątkowej obniżce i tyle. O nowych funkcjach Cubase na razie nic nie wiadomo, ale gdyby WRESZCIE poprawili poza edytorem także korzystanie z Expression Maps, mógłby to być gwóźdź do trumny Studio Pro.
Czy rozsądek wygra?
Jestem trochę zaniepokojony tym, że nie mam jakiejś konkretnej, długiej listy - taka lista zwykle zabezpieczała mnie przed pochopnymi i niepotrzebnymi wydatkami. Mam nadzieję, że kiedy w grudniu będę pisał podsumowanie, nie okaże się, że do kasy podjechałem koszykiem wypełnionym po brzegi jakimś niepotrzebnym barachłem. O tym jednak przekonamy się za miesiąc!

Komentarze
Prześlij komentarz