Milsze cyfrowe nagrania?

Poruszam się przede wszystkim w domenie cyfrowej i używam cyfrowych instrumentów, cyfrowych efektów i cyfrowego sposobu obróbki. Tak jest wygodnie, tak jest "czysto i schludnie". Poza tym, z wczesnej młodości wyniosłem fobię szumu i zakłóceń, związanych ze słuchaniem (z musu) muzyki na raczej kiepskim sprzęcie. Przez całe życie - że tak napiszę górnolotnie - starałem się od tego typu zakłóceń uciec.

Jednak ostatnio dochodzę do wniosku, że zbytnia sterylność i czystość sygnału nie jest przyjemna. Postanowiłem zatem zabawić się w "brudzenie" idealnie cyfrowych nagrań i przekonać się, czy da się to odczuć nawet podczas słuchania z niezbyt dobrego nośnika (jakim jest YouTube) na niezbyt dobrym sprzęcie (którym są dokanałówki Bluetooth sparowane ze smartfonem).

Czysta cyfra

Do testów wybrałem fortepianowe "Rondo capriccioso" Feliksa Mendelssohna Bartholdy'ego, bo raz, że lubię tego kompozytora, a dwa, że akurat brzmienie fortepianu mogę nagrać tak bardzo cyfrowo, że bardziej się nie da. Wykorzystałem bowiem fortepian modelowany Modartt Pianoteq, który nie ma w sobie ani jednej próbki (sampla), a wszystko jest obliczone i wygenerowane przez sprytne algorytmy w absolutnej bezszumowej ciszy. Konkretnie sięgnąłem po model Shigeru Kawai SK-EX, bo ostatnio ciągle tylko Fazioli i Bösendorfery...

Nagranie tak cyfrowo czyste, że bardziej się nie da

Sygnał z Pianoteq 9 został skierowany do pogłosu LiquidSonics Cinematic Rooms, potem jeszcze (na wszelki wypadek) do Three Body Technology SpecCraft.

Sam fortepian został użyty w czystej postaci, jaką daje firmowy preset Classical Recording (z wyłączonym pogłosem, bo zastosowałem brzmiący moim zdaniem lepiej Cinematic Rooms).

Brudna cyfra

Żeby nieco "zepsuć" powyższy ideał, działałem na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, nieco zmieniłem ustawienia fortepianu: postarzyłem go parametrem Condition (0.30), zmieniłem też parametr Unison width na 1.18 oraz włączyłem "humanizację" twardości młoteczków - 0.25 dla dźwięków cichych, 0.87 dla średnio głośnych i 1.45 dla zakresu forte. Sprawia to, że instrument reaguje minimalnie inaczej, nawet jeśli trafiająca do niego nuty są identyczne pod względem Velocity czy innych parametrów.

Nieco spreparowany fortepian + Goodhertz WOW

Drugą płaszczyzną było dodanie specjalnego efektu, który dodatkowo wpłynie na dźwięk. Sygnał skierowałem zatem do efektu Goodhertz WOW, bo akurat go mam, ale można wykorzystać też np. Sketch Cassette 2 czy darmowy Chow Tape Model. Tego typu efekty potrafią emulować brzmienie analogowej taśmy magnetycznej, w tym także różnych artefaktów związanych z korzystaniem z tego typu nośnika: szumów, nierówności przesuwu, zabrudzenia głowicy, dryfu czy wręcz losowych zakłóceń. O ile jednak dodałem saturacji i nieco szumu, to już z zakłóceniami nie szalałem, bo też nie chodziło mi w eksperymencie o powrót do traumy słabych magnetofonów.

Goodhertz WOW

Aberrant DSP Sketch Cassette 2

Chowdhury Chow Tape Model

Nieśmiałe wnioski

Powyższe dwa nagrania, odtwarzane przez studyjne monitory, nie różnią się przesadnie mocno - na swoich Erisach E5 nie słyszałem praktycznie żadnej różnicy. Za to już w słuchawkach, zwłaszcza w Sennheiserach, różnica się pojawia. Delikatny szum i saturacja dają się usłyszeć, chociaż są na tyle subtelne, że po paru sekundach już się ich nie zauważa. Słychać także lekki ubytek w górze pasma, przez co nagrania nie są już tak otwarte - to akurat bardziej spodobało mi się później, kiedy testowałem wspomniane efekty taśmowe na utworach orkiestrowych. I przyznaję, że takie delikatne "spiłowanie" tej idealnej cyfrowej orkiestrowej góry brzmi całkiem fajnie - do tego stopnia, że postanowiłem całą 25. symfonię Mozarta w wersji ostatecznej przepuścić przez Goodhertz WOW - jak tylko pojawi się ona na GadesMusic, wrzucę tutaj odpowiednie linki.

Czy będę teraz "psuł" każdy nowy mock-up? Zastanawiam się - bo nie chciałbym wylać dziecka z kąpielą. Mam przez to na myśli fakt, że teraz się zachłystuję, jaki to fajny efekt, a za dwa miesiące mogę stwierdzić, że jednak po staremu, na czysto, było lepiej. Zacznę chyba od "brudzenia" niektórych utworów i zobaczymy, jaki będzie ich odbiór po pewnym czasie - czy różnica będzie znacząca i w którą stronę: na plus czy na minus?

Komentarze