[S] Mikrofon Austrian Audio OC18 Studio Set

O tym mikrofonie rozmyślałem od momentu, kiedy zobaczyłem jego pierwszy test, czyli już rok temu (chyba nawet ponad rok). Wydawał się idealnym następcą Lewitta LCT440, bezszumowego mikrofonu o nowoczesnym brzmieniu. I kiedy otwierałem elegancki neseser, w którym dostajemy Studio Set, moje nadzieje ożyły ze zdwojoną siłą. Czy jednak mikrofon spełnił oczekiwania?

Co w zestawie?

Całość, jak wspomniałem, zamknięto w odporną i elegancką walizeczkę. Po jej otwarciu widzimy wszystkie elementy zestawu:

Znajdziemy tu mikrofon, koszyk przeciwwstrząsowy, gąbkę do tłumienia podmuchów oraz sztywny uchwyt statywowy. Uchwyty są zaopatrzone w redukcje gwintowe z 5/8" na 3/8", więc nie będzie kłopotu z przykręceniem ich do standardowych ramion mikrofonowych czy statywów.

Porównanie z mikrofonami Lewitt będzie się pojawiało nieustannie, bo i obie firmy są "spadkobiercami" AKG - Lewitt został powołany do życia w 2009 roku przez Romana Perschona, Austrian Audio założyło 23 innych byłych pracowników AKG. Z jednej strony mamy więc dobrą podstawę know-how (bo jednak AKG to firma o tradycji sięgającej 70 lat!), z drugiej zaś chęć tworzenia nowoczesnych konstrukcji zamiast ciągłego powielania historycznych modeli. W obu przypadkach - Lewitta i Austrian Audio - doprowadziło to do powstania serii świetnych mikrofonów, które bez kompleksów mogą rywalizować z tak "kultowymi" modelami, jak AKG C414 czy Neumann TLM102 i Neumann TLM103.

Krótko o samym mikrofonie

Model OC18 to mikrofon, który powstał na bazie swojego starszego brata, modelu OC818 - ten ostatni jest obecnie najbardziej zaawansowaną konstrukcją Austrian Audio. OC18 ma jednostronną kapsułę CKR6 zamiast dwustronnej CKR12, pozbawiono go zatem możliwości płynnej zmiany charakterystyki kierunkowej - to typowa kardioida. Niemniej pod względem brzmieniowym CKR6 w pełni odpowiada CKR12, więc wszelkie parametry w rodzaju dynamiki czy poziomu szumów własnych (9dB(A)) pozostają takie same, jak w modelu OC818.

Chociaż OC18 nie ma możliwości zmiany charakterystyki kierunkowej, konstruktorzy nie poskąpili innych regulacji: jest dostępny tłumik (0dB, -10dB, -20dB) oraz aż filtr górnoprzepustowy (0, 40Hz, 80Hz, 160Hz).

Mikrofon wygląda bardzo elegancko - czarna obudowa i taki sam grill połączono z czerwonym paskiem wokół mikrofonu i srebrnym logo producenta:

Dołączony koszyk przypomina konstrukcję z LCT440, ale jest od niej większy, bo i OC18 jest gabarytowo większy od mikrofonu Lewitta. Niestety, ze względu na inne średnice mocujące mikrofonów, uchwyty od Lewittów i Austrian Audio są wzajemnie niewymienne.

Ochrona przed podmuchami w przypadku OC18 realizowana jest wyłącznie za pomocą dość grubej gąbki - LCT440 ma prócz gąbki (cieńszej) magnetycznie mocowany pop-filtr. Na szczęście, mówiąc z odległości 15-20cm od mikrofonu da się uniknąć większych "popów", zwłaszcza przy odpowiednim ustawieniu mikrofonu i sposobie mówienia - jednak nie jest to tak pełna ochrona jak w przypadku LCT440 czy NT1 5th i warto o tym wspomnieć.

Do jakości wykonania nie można mieć żadnych zastrzeżeń - dostajemy dokładnie to, za co zapłaciliśmy.

Wrażenia

Trochę mikrofonów już w życiu słyszałem, a i trochę mam ich w swoim domowym studio. Oczywiście, pierwsze "raz, dwa, trzy, próba mikrofonu" nagrałem tradycyjnie zaraz po rozpakowaniu, podłączając OC18 do RødeCastera Pro i wyłączając procesowanie sygnału. Mikrofon ma niskie szumy własne (choć nie tak niskie jak LCT440 czy NT1 5th) i nowoczesne, dość jasne brzmienie.

Jeśli miałbym jakoś to brzmienie określić, użyłbym słowa "zrównoważone". Nie czuję tutaj dominacji żadnego z pasm, wszystko wydaje się zmieszane w odpowiednich proporcjach. Mikrofon ma pełne brzmienie, ale bez przesadzonych, dudniących niskich częstotliwości. Nic nie kłuje w paśmie 4-5kHz, co oznacza brak problemów z sybilantami, chociaż brzmienie mikrofonu w górnych pasmach jest dość otwarte. To jeden z tych mikrofonów, których brzmienia nie tykałbym przesadnie korektorem, przynajmniej w przypadku mojego głosu. Wprawdzie w okolicach 5-6kHz dostrzeżemy niewielką "górkę", która odpowiada za wrażenie "jasności" brzmienia, jednak po założeniu dostarczonej w zestawie gąbki bardzo łatwo skorygujemy tę ewentualną niedogodność.

Mikrofon porównywałem z Lewittem LCT440, Røde NT1 5th i WarmAudio WA87 - to obecnie najlepsze mikrofony w mojej kolekcji. Zdecydowanie na czoło wysuwają się OC18 i WA87, potem dałbym LCT440, a na końcu umieściłbym NT1, głównie przez jego dość ostre brzmienie w wysokich tonach (zwłaszcza w porównaniu do WA87). Wiem, że na moją ocenę ma zapewne wpływ ekscytacja spowodowana nowym zakupem, ale raczej nie sądzę, bym kiedykolwiek zaczął preferować brzmienie NT1 ponad OC18.

Niuanse

Austrian Audio OC18 to już mikrofon z tej półki, gdzie płaci się za niuanse, które bywają niesłyszalne. Wątpię, żebym faktycznie potrzebował takiego mikrofonu, zwłaszcza w podcastingu. To już jest model do nagrywania subtelnych wokali czy audiobooków, gdzie wspomniane niuanse robią faktyczną różnicę.

Słysząc, jak nagrywa OC18, nie mam wątpliwości, że także mikrofon z nieco inną kapsułą, czyli o połowę tańszy OC16, byłby świetnym rozwiązaniem dla podcastera. Niemniej cieszę się z posiadania OC18, bo odtąd to on staje się punktem odniesienia dla moich porównań - zwyczajnie nie mam w studio nic brzmiącego lepiej.

Warto?

To zależy od zastosowania. Jeśli nagrywamy podcasty czy coś równie mało zobowiązującego, to nie, nie bardzo warto wydawać takie pieniądze na mikrofon (chyba, że dla kogoś cena OC18 nie jest problemem). A już na pewno nie warto kupować takiego mikrofonu, jeśli jeszcze nie mamy odpowiednich warunków do nagrywania, czyli przede wszystkim adaptacji akustycznej. W moim studiu - jak się okazuje - jeszcze nie jest dostatecznie dobrze i zaczynam poważnie myśleć o zabezpieczeniu sufitu.

Sam mikrofon jednak wart jest swojej ceny i nie wiem, czy w tej cenie dostaniemy obecnie coś brzmiącego lepiej - i Neumann TLM103, i AKG C414 są droższe. Jestem ciekaw, jak wypadłby w konfrontacji z OC18 mikrofon Lewitt LCT540S - jestem tego BARDZO ciekaw...

Komentarze