Pech? Czyli wszystko od nowa
Ostatni weekend był mocno nietypowy, głównie przez pewną dolegliwość, która spadła na mnie dość znienacka. Pominę tu opisy tego dotyczące, bo wystarczą rzeczy związane z moim studiem. Od razu też ostrzegam: będzie narzekanie i to srogie! I znów, i od nowa... Znający mnie wiedzą, że nie lubię instalować systemu operacyjnego w komputerze od zera. Nie i już. Doszło do tego, że swego czasu podczas wymiany dysku HDD na SSD posłużyłem się po prostu klonowaniem za pomocą odpowiedniej aplikacji, dzięki czemu po zakończeniu mogłem po prostu podmienić dyski. Wracając do tematu, po ostatnim zniechęceniu nie pozostało mi jednak nic innego, jak zakasać rękawy i stawiać Windows 10 od podstaw. Za dużo się w nim napsuło, żeby prowizoryczne naprawy miały dać trwały efekt. W sobotę po południu zatem zacisnąłem zęby i rozpocząłem niewdzięczną procedurę. Formatowanie dysku poszło gładko, instalator w miarę sprawnie i szybko przeniósł pliki. System wystartował i sprawiał (jak to zwykle w takiej sy...