[K] Vienna Symphonic Library Synchron Yamaha CFX Standard

Kiedy pisałem o Concert D-274, wspominałem o brakującym elemencie kolekcji Synchron Pianos, czyli fortepianie Yamaha CFX. Dosłownie "rzutem na taśmę" dorwałem ten model przed zakończeniem wielkiej fortepianowej wyprzedaży i dzięki temu mogę przeprowadzić testy, w tym testy porównawcze z największym konkurentem, czyli Garritan CFX Concert Grand.

Instrument Garritana ma już swoje lata (premiera w 2014 roku), ale i seria Synchron nie jest aż tak nowa, jak mogłoby się wydawać, bo pierwsze fortepiany pojawiły się w 2017 roku. Różnica tkwi w tym, że Vienna Symphonic Library jednak dopracowywała swoje biblioteki, rozwijała je, a w końcu utworzyła prostsze wersje Essentials. Z kolei ARIA Player, wykorzystywany przez Garritana, nie jest rozwijany od 2019 roku - ale do tego aspektu jeszcze wrócę przy porównaniu.

Brak zaskoczenia

Synchron Yamaha CFX nie zaskakuje - to kolejny fortepian ze znanej serii Synchron, czyli nagrano go w Studiu A, większym i dysponującym sporym pogłosem w porównaniu do Studia B. Dzięki temu fortepiany te idealnie nadają się do łączenia z resztą orkiestry Synchron od VSL, czyli smyczkami, dęciakami i instrumentami perkusyjnymi.

Yamaha CFX wyglądem nie różni się praktycznie od innych modeli z serii Synchron

Ustawienia miksera są także typowe dla wersji Standard, a w taką się właśnie wyposażyłem:

Typowy zestaw miksów dla uboższej wersji Standard

Pięć sygnałów, bez mikrofonów wstęgowego i lampowego, które są dostępne tylko w wersji Full. Mnie tego nie brakuje wprawdzie, ale chętni mogą wybrać bogatszy wariant, tyle że zamiast niecałych 40GB miejsca na dysku, stracą ponad 70GB. Z kolei osoby nie potrzbujące aż pięciu sygnałów mogą ograniczyć się jeszcze bardziej i za przysłowiowe "pół ceny" zakupić wersję Essentials (ale tu trzeba sprawiedliwie dodać, że ograniczenia tej najmniejszej wersji to nie tylko sygnały mikrofonowe, ale też mniej warstw dynamicznych).

Fortepian można dość mocno dostosować do własnych potrzeb, regulując np. ilość rezonansu czy głośność pedałów. Do dyspozycji jest także edycja krzywej reakcji na pracę klawiatury - tę krzywą zawsze warto obadać, bo np. moja klawiatura ważona z Korga SP-250 zdecydowanie wymaga kalibracji.

Ustawienia nieco bardziej zaawansowane

Producent przygotował gotowe schematy dla miksera, zgodne z nomenklaturą przyjętą przy innych elementach Synchron, co daje możliwość szybkiego dostosowania brzmienia fortepianu do reszty składu orkiestrowego. Możemy też, rzecz jasna, budować własne presety, jeśli te firmowe nie do końca nam pasują.

Słuchamy!

Mam tylko jeden wirtualny model Yamahy CFX i jest to wspomniany we wstępie Garritan CFX Concert Grand w wersji najpełniejszej z pełnych. Nagrałem zatem ten sam utwór za pomocą Synchron Yamahy CFX i za pomocą Garritana, czego można posłuchać poniżej:

Beethoven grany za pomocą Yamahy CFX od VSL...

Zdecydowałem się na Beethovena, bo coś mało go mam wśród mock-upów, a przecież lubię go bardzo.

...i ten sam Beethoven z Garritana

Jak dla mnie, oba instrumenty brzmią bardzo dobrze i nie będąc pianistą, czyli nie badając sposobu, w jaki te wirtualne fortepiany reagują na grę, miałbym spory dylemat. Powiem też szczerze, że nie jestem w stanie odróżnić tych instrumentów - to znaczy, różnice oczywiście istnieją, choćby w charakterze pogłosu, którego nie udało mi się doprowadzić do identycznego stanu, ale słysząc te nagrania po jakimś czasie bez wiedzy, który jest grany którym fortepianem, nie byłbym w stanie wskazać źródła. Zwyczajnie za mało korzystałem z Garritana, by być dostatecznie przyzwyczajony do jego brzmienia.

VSL vs Garritan

Zostanę jednak jeszcze przez chwilę na tym porównaniu, bo to są chyba dwa najważniejsze wirtualne "ce-ef-iksy" na rynku. Który wybrać? Osobiście wskazałbym jednak na VSL, ale nie ze względu na drastycznie wyższą jakość dźwięku, tylko ze względów praktycznych. Garritan stanął w miejscu już dłuższy czas temu, nie wydaje aktualizacji, zaś Vienna Symphonic Library ciągle żyje, ciągle wydaje poprawki i rozwija swoje produkty (nie tylko fortepiany). Używam tych bibliotek od prawie roku i naprawde nie ma miesiąca bez jakichś większych udoskonaleń, zmian i poprawek. Natomiast Garritan stanął w miejscu w 2019 roku i nic nie zapowiada, by jeszcze miał się kiedykolwiek doczekać poprawek.

Ktoś może powiedzieć, że to bez znaczenia, bo skoro instrument działa dobrze, to po co jeszcze w nim gmerać i poprawiać? Z jednej strony się zgodzę, że faktycznie CFX Concert Grand to solidny instrument i brzmieniowo nikt nie powinien na nic narzekać, ale z drugiej strony, to jest jeszcze "klasyczny" sampler. W praktyce oznacza to, że o ile player VSL w pełni korzysta ze streamingu i super-szybkiego dostępu do danych nadyskach M.2/NVMe, przez co wczytanie pełnego presetu trwa 4 do 5 sekund i już można go używać, to w Garritanie czeka się i ponad pół minuty, mimo zainstalowania obu na dokładnie tym samym dysku.

Myślę, że Garritan wypadłby zdecydowanie korzystniej, gdyby producent uwspółcześnił player i dostosował go do obecnych wymagań sprzętowych. Prawdopodobnie jednak zwyczajnie się to nie opłaca - nowa wersja oprogramowania to dziesiątki godzin testowania, usuwania błędów i innych prac. Rozumiem zatem, skąd się to bierze - nie zmienia to sytuacji, że zwyczajnie rozwiązanie VSL jest nowocześniejsze i ciągle rozwijane, a nie brzmi wcale gorzej.

Podsumowanie

Czy Yamaha CFX coś zmieni w moim workflow? Nie sądzę. Jakimś specjalnym fanem Yamahy nie jestem, dla mnie jest to po prostu bardzo dobra biblioteka, o bardzo dobrym brzmieniu. Osobiście preferuję Bösendorfera Imperial i tego akurat CFX nie zmienił. Czy jednak polecam tę bibliotekę? Na pewno przed zakupem warto wypróbować wersję Essentials - osobiście dużych różnic jakościowych między wersją Essentials a Standard nie słyszę, więc kluczowa jest liczba miksów, jeśli nam na nich zależy. Z wersji Essentials można zawsze później przejść z dużą zniżką na wersję Standard.

Komentarze

  1. Na pewno Synchron CFX Yamaha zajmuje prawie 100 GB przestrzeni dyskowej? Na stronie VSL jest podane, iż wersja Full ma „pochłaniać" (po dokonanej przez VSL bezstratnej kompresji danych) jedynie 71 GB wolnego miejsca na dysku.
    Gdyby tak było w istocie, to róźnica w stosunku do Garritana (133 GB) wyniosłaby ponad 60 GB, a zatem byłby to jeszcze jeden dodatkowy plus na korzyść Vienna Symphonic Library.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, mój błąd, już poprawiony - chwilę wcześniej kupowałem wersję Full Bosendorfera i to on zajmuje 100GB. Zakładając, że wszystkie wersje Full z serii Synchron zajmują podobną ilość miejsca, nie sprawdziłem dokładnie tego konkretnego modelu.

      Usuń
  2. Nawiasem mówiąc - przed zastosowaną kompresją instrument zajmował 115 GB przestrzeni dysku twardego, trzeba więc przyznać, że inżynierowie VSL mocno się postarali, by znacząco zmniejszyć „wagę" ilości danych samplowanego fortepianu, nie powodując przy tym degradacji jakości tudzież charakteru brzmienia w stosunku do wcześniej zajerejestrowanych, pierwotnych sampli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. VI LABS ze 118GB zrobili 18GB :) to jest coś! ;)

      Usuń
  3. Fakt - tak znaczące ograniczenie danych - w dodatku z zastosowaniem kompresji bezstratnej to prawdziwe mistrzostwo świata. Oby inni producenci oprogamowania poszli śladem VI Labs.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz