czwartek, 10 października 2019

Klikacz, czyli jak oszczędzić czas

Do znudzenia narzekam na to, że mnóstwo czasu tracę na obróbkę audiobooków. Niewątpliwie najwięcej upływa go podczas przesłuchiwania i to tego pierwszego, zgrubnego. Dlaczego tak się dzieje? Bo trzeba wówczas wychwycić tzw. duble, czyli fragmenty, w których pojawił się błąd i które zostały nagrane ponownie (a czasem ponownie, i ponownie). Do tej pory wyglądało to tak: wczytywałem plik z nagraniem do edytora i widziałem coś takiego:

Teraz, żeby dowiedzieć się, czy ten fragment zawiera potknięcia i duble, musiałem go całego przesłuchać, od początku do końca, dodatkowo przy usuwaniu ciągle traciłem z oczu, gdzie kończy się zły fragment, a gdzie zaczyna dobry. Jednym słowem, spędzałem na tym mnóstwo czasu.

Na szczęście obserwuję na YouTube kanał Booth Junkie, prowadzony przez Mike'a DelGaudio. No i Mike znalazł (a przynajmniej wykorzystuje) świetny patent. Na początek trzeba zaopatrzyć się w tzw. "klikacz" do tresury psów, zwykle jest to po prostu klikająca blaszka:

Potem nagrywamy nasz materiał i jeśli się pomylimy, klikamy. Potem nagrywamy dubel i czytamy dalej, a po kolejnej pomyłce znów klikamy. I tak aż do końca.

Po wczytaniu pliku do edytora wygląda on już tak:

Widać doskonale wszystkie "kliki", więc też wiadomo, gdzie są pomyłki i gdzie zacznie się poprawnie nagrany fragment.

Przyznam, że sposób jest genialny w swojej prostocie i aż się nieco zawstydziłem, że sam na niego nie wpadłem. Oczywiście, zamiast "klikacza" można używać pstryknięcia palców, klaśnięcia, głośnego cmoknięcia - czegokolwiek, co wygeneruje taki "pik". Psi klikacz jest jednak bardzo wygodny i nie męczy, a praktycznie za każdym razem wygląda (w pliku) identycznie.

Nawiasem mówiąc, polecam pooglądać kanał Mike'a, zwłaszcza jeśli zajmujemy się nagraniami lektorskimi - są tam np. fajne pomysły na szybką adaptację wnętrza do nagrywania (np. w szafie), budowa własnej kabiny dla lektora itp.

0 komentarze:

Prześlij komentarz